|
Archiwum2008 Linki
LayoutWykonany przez Inez dla Szablony.Blogowicz. Należy również podziękować tej stronie. |
03.05.2005 :: 22:07 I ... Noc ciemna, patrze wyzej. Gwiazdy! Jak ich wiele, jakie jasne. ‘Co mi zrobisz jak obsikam Ci koszulke?’, ‘Urwe Ci chuja Gregor!’. A kazda z nich to inny swiat, Tak daleki. Przytlacza mnie, bo wiem, ze nigdy tam nie będę ...
11.05.2005 :: 19:06 Zdobylem się na wyzyny intelektualne i, i tak zdolalem powiedziec tylko ‘blahblah blee’. Nie lubie pisac, po prostu inaczej nie potrafie się inaczej wyrazic. To nie mój czas i nie moja pogoda. ‘Moon river’ w glosnikach tylko mnie w tym utwierdza. To dobra piosenka. Wlasciwie to jest piekna i wesola a jednak glos Armstronga jest taki ... smutny i melancholijny. Ze snu budzi się swiadomosc ze wszystko mam. Może dlatego jest to koszmar. Nie sadze. Pogoda za oknem zdaje się mowic ‘Luzno noo’ a ja siedze i zbieram mysli. Robie rachunek. Odhaczam po kolei milosc, szacunek, przyjazn. Odhaczam zarówno komputer jak i deske. Odhaczam szkole i piatkowa knajpe. Odhaczam wiele innych pieknych rzeczy na czele z ludzmi. Odhaczam dziewczynke w niebieskiej sukience, ta sama która tak mnie zabolala. Odhaczam kamienie przez nie zbierane. Odhaczylem już caly swiat a dalej zostaje jedno wolne okienko. Może w tym okienku powinien się znalesc Bog którego się tak wyrzekam i nie dopuszczam go do siebie. Może to wlasnie jest ta czesc mojego Ego ktorej ani ja ani nikt nie potrafi znalesc. Nie pocieszajcie, nie jestem smutny. Jestem po prostu zdezorientowany. Wybaczcie mi moje może w dniach najblizszych nieciekawe i specyficzne zachowanie. Okazcie wyrazumialosc ... proszę. Szczególnie Ty kiedy zobaczysz ze ot tak znika usmiech. Postaram sie wypelnic ta luke. Odhacze ten jeden punkt. Może to Ty jestes tym punktem a może ja. Może ja, tylko caly tak jak stoje bez rozdzielania mnie na ‘Mnie kochajacego’, ‘Mnie wroga’. ‘Mnie okropnego’, ‘Mnie cudownego’ ...
17.05.2005 :: 09:04 Jeszcze chwile czuje pod soba matke ziemie, a już potem nieistnieje dla swiadomosci. Nastepne zaledwie kilka sekund zapada w podswiadomosci. Mój mozg odbiera rekordowo malo bodzcow. Teraz przez moment nie mysle. Mam gleboko w dupie to czy ktos mnie nienawidzi. Mam gleboko w dupie to czy ktos mnie kocha. Mam gleboko w dupie cale otoczenie. Nie, nie wylaczam się, nie wolno mi tego zrobic w zadnym wypadku. Moja skupiona mina mowi sama za siebie. Już jestem na krwedzi co oznacza ze już za chwile przestane istniec. To najcudowniej idealne uczucie jakie znam. Ta mala nieuchwytna chwila zanim zaczne się zastanawiac nad tym jak z powrotem znalesc się na twardej powierzchni. Kilka razy probowalem zapamietac co się ze mna dzieje w tej chwili ...bezskutecznie. Tego się nie da opisac. Nikt nie może powiedziec ze przezyl najcudowniejsza chwile w swoim zyciu jesli tego nie zrobil. To jest tak banalne i tak piekne zarazem. Ubolewam nad tym, iż zima trwa tylko 3 miesiace. Kocham zime i nienawidze innych por roku. Bo tylko zima spedzam te kilka cudownym chwil w powietrzu. Ja i moja deska ... cudownie idealnie zgrani i dopasowani. Deska odwzajemnia moja milosc. Daje się prowadzic tak jak ja tego chce i nie stawia oporu. W locie mam zaledwie pare chwil by wszystko ocenic. Mój mozg poddaje się instynktowi, który o dziwo nie zawodzi. Mam chwilke by w odpowiednim momencie wybic się z nog, w powietrzu mam nastepna na skoordynowanie ruchow i wykonanie jakiegos gownianego Mute lub Indy lub Method, jesli pozwola warunki i moja odwaga może wykrece 180 a może nawet wyrobie Nollie Grab! Nazwy niewiele wam powiedza. W trakcie gdy mam tych kilka setnych lokcie, kolana, glowa, uda, dlonie robia swoje a oczy już przegladaja teren za dogodnym miejscem do usadzenia deski. W zaleznosci od dlugosci i szybkosci skoku wybieram najlepsze miejsce. Nie może być za stromo i za plasko bo wbije mnie w deske. Najlepszy bylby puch ale skad ja kurwa wezme teraz puch! Dobra mam, tam będzie dobrze. Deska wraca do pozycji zjazdowej. Jeszcze chwila. Już dotknela sniegu. Oj wybilo mnie na muldzie zaraz zalicze glebe. Ciezar ciala na tyl dechy, tylko tak utrzymam rownowage. Jest, udalo się, teraz wyprowadzic kontre z pasywnej nogi zeby wyhamowac ... juz jestem. Juz po. Zaczynam slyszec otoczenie. Zaczyna mnie jednak interesowac kto mnie nienawidzi a kto kocha. Tak było cudownie, zaraz to powtorze. Tym razem wyladuje dalej i wygladze podjazd. Wtedy będzie pieknie. I tak oto odpinam wiazania [które sa do dupy nawiasem mowiac], biore deche pod pache i szuram do gory, tam znow się dopne i przez chwile poczuje wolnosc. Znow będę panem tego swiata odizolowany od calego spoleczenstwa. Wiesz? Chyba to kurwa KOCHAM!
29.05.2005 :: 15:30 Historia lubi sie powtarzac. Jak zawsze. Znow byles tam idealnie wpatrzony, zanuzony w marzeniach. Marzeniach o przyszlosci i terazniejszosci. Marzeniach, ktore kiedys wydawaly Ci sie nieosiagalne a teraz, teraz miales je na wyciagniecie dloni. Tak wiele sie zmienilo. Zmiany domena ludzkiej egzystencji - to dlatego. Dalej nie moge uwierzyc w niektore z tych rzeczy. Dla mnie sa one w kazdym calu 'za', i dobrze i niech tak zostanie.
31.05.2005 :: 19:49 Mamo oh mamo kiedy to sie stanie? |