Archiwum

2008
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec


Linki


Layout

Wykonany przez Inez dla Szablony.Blogowicz. Należy również podziękować tej stronie.

01.09.2005 :: 13:28

Szalenstwo, wszyscy razem - szalenstwo! Popilismy, zaprzeczyc sie nie da i nawet sie nie chce zaprzeczac. Po staremu, 10 lat pic bylo za co a i z tysiac innych powodow znajdowalismy juz w trakcie. A to co Moje i tak naj bywa-zawsze. Czesem sie udaje udac obrazona mine. Wtedy staje, patrze i przepraszam. Wtedy staje, patrze i ... znow sie dac dalem nabrac. Moje z czasem lepsze tez sie staje, tak tez mi sie zdaje, ze granice sie zacieraja. Dobrze tak o jak dobrze-jak! Bez Mojego jak bez keczupu frytki zupelny smaku brak, zupelny bezsens! Przeprasza i bym sie nie zmuszal czasem powie. Wtdy zmuszam sie nie do powiedzenia: 'Drogie Moje, jestem Twoje. Nie zmuszajac sie to mowie' Nie-zawsze i tak w gardle siedzi tam tez gdzies na strunach i nie wyjdzie. No chuja nie ma. Z zadka musze zazywac leki, takie absurdalne na zly humor mamy i zlosci na mnie przelewanie. Wtedy Moje leki mi podaje, lek doustny, czasem je nawet do lozka przyniesie. Zawsze z tym jest kupa smiechu ale pozniej jest juz nawet fajnie. Potem chwile chaos, nastepnie zmeczenie. Nie raz w czasie podawania leku robaki sie pojawialy. Z jednej strony ochyda, z drugiej aborygeni zmaza je i jedza. Jednym slowem Moje naj jest i wogole. I co wazne jak nie naj, to ze Moje moje jest!

Komentuj (6)



04.09.2005 :: 12:29

za rzekome czegos zrobienie
za czegos innego zniszczenie
za 9 dni sprzatania
za 17 lat wychowywania
za to i owo, za pierdoly
za ciagle tez olewanie szkoly
za to wszystko i za wiecej
niech sie solenizant nasz
trzyma najgorecej!

nikt tak nie potrafi zdupic urodzin jak Ci, ktorym urodziny zawdzieczacie.

Komentuj (5)



10.09.2005 :: 18:59

Byli sobie ludzi i stali w kolejce. Podszedl Bog a trzymal cos w rece. Do kazdego podszedl, porozmawial i to co w rece mial – pokazal. Ludzie tak jak stali odchodzili i zalowali ze tyle czasu w kolejce spedzili. Zalowali bo w kolejce nieraz cale zycie stali, a teraz dopiero widzieli jak zycie zmarnowali. W kolejce, tak na samym koncu prawie, ja byłem. Kiedys i do mnie podszedl i co w rece miał – zobaczylem. W kolejce, procz mnie studenci stali, byli tacy co pajakow się bali. Byli ludzie z zydowskimi imionami, tacy z na rece ranami. I jeszcze tacy, co jabole pili i ci, co ziolo palili. Tacy byli co kochali gitare, tacy tez, co kobiet mieli już pare. Nawet ci, co na desce jezdzili i ci, co się tego dopiero uczyli. Jakkolwiek to co w rece miał – ujrzalem. Miał kartke, a z kartki napis przeczytalem: ‘Za malo czasu w zyciu mamy, by w kolejce stac az do bramy.’ Przeczytalem i ... ze stania w kolejce zrezygnowalem. I Boga co już innemu kartke pokazywal, sie zapytalem: ‘Coz za brama na koncu kolejki się znajduje, ze każdy z utesknieniem tego tak wyczekuje?’ Wzruszyl ramionami i odpowiedzial, tak jak stalem: ‘Wiesz dobre pytanie. Nawet nie sprawdzalem. Jednak wiem tyle ze zycie nie jest od czekania. Zycie jest od chwil lapania. Zycie jest od chwilami zlapanymi się radowania!

Ludzie co pajakow się bali zaraz za moimi plecami stali. Ci ludzie mnie najbardziej kochali!

Komentuj (3)



25.09.2005 :: 20:08

Obejmujacy czule muszle, wstac nie moglem. Slyszalem tylko wyciszone glosy, smiechy. Ale jak sie tam znalazlem i jak sie stamtad wydostalem to pojecia nie mam nawet ciut malutkiego. A teraz opatulony juz w czyste ubranie, bezpiecznie czujac sie pod pierzynka obiecuje sobie, ze to juz sie wiecej nie powtorzy. Sranie w banie! I mowie do siebie 2-3 kielony za duzo tego bylo i nadawalem sie do niczego. A teraz troche glupio, bo i brzuch boli i suszy w ustach i wogole tak jest sennie i jak stwierdzilismy z Wujkiem eutanazja zlym pomyslem nie jest. Ciagle tylko do znuzenia powtarzam jeszcze: 'no more, no more, never do it again'

szesnascie zlotych zero siedem i Wujka chata
by dzis z dumna mina czuc sie jak szmata

Komentuj (14)



30.09.2005 :: 22:12

Zabawa w doroslych

Wdech, wydech i nikotyna dzialac zaczyna. Zabawa w doroslych sie rozpoczyna. Tu w tych nieodpowiedzialnych, tam w tych powaznych co wiele spraw maja waznych. Dwa kilo sera z piasku, parowki jako patyki. Tu papierosy, seks, alkohol i narkotyki. Zabawa podobna, choc tu prawdziwa, kontakt z rzeczywistoscia nam sie urywa. Zabawa kompleksy nasze ukrywa. Naiwne dzieci sprzedaja piasek. W naszej zabawie kazdy ma po kilka lasek. Zabawy w doroslych, w doroslych zabawy, My tak jak dzieci, nabralismy juz wprawy!

 
Miejsce i okolicznosci powstania: Gdansk-oliwa, na parapecie z papierosem w ustach

Komentuj (8)